HOME



Drogi Czytelniku,

Jeśli szczerze interesuje Cię to, co publikujemy, i uważasz, że warto udostępniać ten materiał w wersji polskojęzycznej, a znasz angielski i znajdziesz trochę czasu - zapraszamy do współpracy!

Poszukujemy osób chętnych do współpracy przy przekładzie książki "The Secret History of the World" i do kilku innych projektów.


Napisz do nas...

UWAGA!
(zanim napiszecie, albo jeśli nie otrzymaliście odpowiedzi)

Kasjopea

Wstęp: 0 - 1 - 2 - 3 - 4 - 5 - 6 - 7

Kim są Kasjopeanie?

Zakochana egzorcystka - Opowieść wielu możliwości - Thomas French,
St. Petersburg Times

Najgroźniejsza idea na świecie

Forum Cassiopaea (anglojęzyczne)


- transrypt Wstępnej części audio
- transkrypt do części wideo


FALA

Część: 0 - 1 - 2 - 3 - 4 - 5 -
  - 6 - 7 - 8 - 9 - 10a - 10b -
  - 10c - 11 - 11b - 11c -
  - 11d - 11e - 11f -
  - 11g - 11h
(połowa)


Psychopatia

Fragmenty "Psychopatologii"
PSYCHOPATA – Maska zdrowia psychicznego
Czym jest psychopata?
Protokoły patokratów
Oficjalna kultura - naturalny stan psychopatii?

Na blogu PRACowniA:

Ponerologia polityczna

Psychopatia Schizoidalna (fragment Ponerologii politycznej)
Charakteropatie - paranoidalne i in.
Ponerologia polityczna (Time for change)
  - cz. 2: Rola ideologii w rozwoju złowrogich reżimów (patokracji)
Nuda albo ekscytacja - rzecz o psychopatach
Strukturalna teoria narcyzmu i psychopatii - Laura Knight-Jadczyk
O "Ponerologii politycznej" - Laura Knight-Jadczyk, cz.1


Ezoteryka

Kasjopeanie odpowiadają na pytania o "Wniebowstąpienie"

Kasjopeanie na temat centrów energetycznych i czakramów - Laura Knight-Jadczyk

Historia seksu i uwagi ogólne - Lama Sing

Okłamywanie się, czyli stan ludzkiej maszyny - Henry See

Pierwsze wtajemniczenie - Jeanne de Salzmann

Rola negatywnych emocji w pracy nad sobą - Laura Knight-Jadczyk

Uwagi na temat niewłaściwej pracy centrów - Maurice Nicoll

Umiejętność rozeznania - Świat wewnątrz diabła

Borys Murawiew - Gnoza - fragmenty

Komentarz na temat "Gnozy" Murawiewa
  - Część 1


9/11 i nie tylko


VIDEO - Atak na Pentagon

Komentarze na temat Ataku na Pentagon - Laura Knight-Jadczyk

Teorie konspiracyjne rozkwitają w Internecie - Carol Morello, The Washington Post

Jakiś potwór tu nadchodzi

Osama, Szwadrony Śmierci i Największe Kłamstwo Wszechczasów


Tajemna historia świata


VIDEO - Tajemna historia świata

książka dostępna w języku:
english - français - espanol

polskim:

* Przedmowa
* Wstęp Nowość!
* Rozdział 3


Arkadiusz Jadczyk


Nasz BLOG PRACowniA z uzupełniającymi materiałami:

PRACowniA


Sztuka iluzji


Korespondencja
z Czytelnikami


Transkrypty sesji:

Rok: 1994 - 1995 - 1996 - 1997 - 1998-2001
Stary Index i niezweryfikowane sesje z 1994-95

 



Napisz do nas...


"Nie bójcie się o ścieżkę prawdy, bójcie się o brak ludzi, którzy nią kroczą."
Robert Francis Kennedy


"Przeczytałem dzisiaj wiadomości, o ludzie..."
John Lennon


Tyrania, która osiągnęła największy sukces to nie ta, która używa siły do zapewnienia jednorodności, ale ta, która usuwa ze świadomości inne możliwości i sprawia, że wydaje się niewyobrażalne to, iż istnieją inne drogi, i która usuwa poczucie, że istnieje coś poza tym.
Allan Bloom
Zamykając amerykanski umysł


"Niebezpiecznie jest mieć rację w sprawach, w których ustanowione władze się mylą."
Voltaire


Wiara świadomości jest wolnością
Wiara uczuć jest słabością
Wiara ciała jest głupotą.

Miłość świadomości wywołuje taką samą reakcję
Miłość uczucia wywołuje przeciwną
Miłość ciała zależy jedynie od typu i biegunowości.

Nadzieja świadomości jest siłą
Nadzieja uczuć jest niewolnictwem
Nadzieja ciała jest chorobą.
Gurdżijew


Metoda nauki ezoterycznej jest taka sama jak nauki pozytywnej: obserwacja, krytyczna analiza tejże obserwacji i rygorystyczna dedukcja w oparciu o ustalone fakty.
Murawiew, Gnoza vol.1


Zycie jest religią. Doświadczenia życiowe odzwierciedlają sposób, w jaki wchodzi się w interakcję z Bogiem. Ci, którzy są uśpieni, to ci, którzy prezentują małą wiarę w swych interakcjach z kreacją. Niektórzy myślą, że świat istnieje, by mogli go przezwyciężyć, zignorować lub wyłączyć. Dla tych jednostek światy przestaną istnieć. Staną się oni dokładnie tym, co sami wnoszą w życie. Staną się jedynie snem w 'przeszłości'. Ludzie, którzy zwracają dokładnie uwagę na rzeczywistość obiektywną, na prawo i lewo, staną się rzeczywistością 'Przyszłości'.
Kasjopeanie, 28-09-2002


Otrzymywanie informacji o nowościach na witrynie!

Kanał RSS Kasjopea




Cykl Artykułów Pod Tytułem

FALA

Rozdział XX

Wszystko co jest, to lekcje...
...albo:
dr Greenbaum i hakerzy dusz...


Abstrahując od dziwacznego sposobu, w jaki zostało to opisane (tzn. gwałt dokonany przez Gadzią istotę), o tym "zmienianie programu" słyszałam już wcześniej. Mówiąc konkretniej, taka uwaga pojawiła się podczas jednej z licznych sesji Candy, skupionych na regresji do czasu rzekomych porwań przez obcych, jednak opis samego wydarzenia był zupełnie inny. Wydawało się niemalże, że to "zmienianie programu" było bezpośrednią odpowiedzią na kontakt tych osobników ze szczerze wam oddaną autorką!

Ażeby informacje o "zmienianiu programu", wyjawione podczas sesji hipnotycznej, miały sens, wróćmy do charakterystyki "Maryann/Candy" z pierwszej części tego cyklu. Żeby nam się wystko nie poplątało, zacznę używać tu imienia "Candy". Jak już wspomniałam, kiedy zaczynałam pisać na temat Fali, wstawiłam pseudonim wzięty z powietrza, żeby chronić jej prywatność. Nie zdawałam sobie sprawy, że w przyszłości zamieszczę dodatkowe informacje o tym, co działo się "za kulisami", i że będzie to wymagało bardziej przemyślanego doboru imienia. Jak pamiętacie, napisałam:

(cytat z 1 rozdziału Fali)

Podmiot to osoba mniej więcej 35-letnia, żona maklera giełdowego, właścicielka prywatnego interesu z branży jubilerskiej, matka dwóch dziewczynek. Urodziła się i dorastała w Kolorado, w rodzinie mormonów, ale dość młodo wyjechała i zamieszkała w Kaliforni u brata, który pracował w sklepie jubilerskim. Tam znalazła zatrudnienie i ostatecznie poślubiła właściciela firmy, który później zmarł, zostawiając ją z małym dzieckiem i z dużym spadkiem.

Ze swoim drugim mężem - maklerem giełdowym - i z dzieckiem z pierwszego małżeństwa oraz z nowym dzieckiem przeprowadziła się na Florydę. Powodem przeprowadzki była chęć pozbycia się nieszczęśliwych wspomnień po utracie pierwszego męża oraz rozpoczęcie nowego życia. Firmę jubilerską w Kaliforni zostawiła pod opieką brata.

Kiedy jej najmłodsze dziecko poszło do szkoły, kobieta (nazwijmy ją Maryann, chociaż nie jest to jej prawdziwe imię) zaczęła się nudzić i postanowiła zatrudnić się w dużym biurze maklerskim, gdzie pracował jej mąż. Objęła stanowisko administracyjne i będąc bardzo inteligentną, uroczą i atrakcyjną osobą, z łatwością odnalazła się w roli pracownika korporacji.

W tym samym czasie zaczęła uczęszczać do metafizyczno-spirytystycznego kościoła, robiąc to prawdopodobnie bardziej z ciekawości niż z jakichkolwiek innych pobudek, jednakże z czasem głęboko zaangażowała się w spirytystyczne wierzenia i praktyki. Wtedy właśnie zaczęły się dziać dziwne rzeczy, chociaż jak sama utrzymuje, dziwne rzeczy zdarzały się jej przez całe życie, tyle że udawało się jej jakoś tłumić większość z nich.

Pierwszą rzeczą było to, że w budynku, gdzie pracowała, natykała się na pewnego mężczyznę. Był on zatrudniony przez jakąś firmę na innym piętrze, więc widywała go tylko w windzie, na parkingu i w lokalnych jadalniach. Przy każdym jednak spotkaniu odczuwała dziwne iskrzenie między nimi i nie upłynęło dużo czasu, a zaczęli wzajemnie wymieniać krótkie uprzejmości.

Pewnej nocy, kiedy opuszczała budynek, a jej mąż był wówczas w delegacji, spotkała tego mężczyznę i wdała się w krótką, banalną pogawędkę. Na tym by się skończyło, gdyby nie fakt, że mężczyzna odprowadził ją do samochodu, gdzie odkryła, że kluczyki zostały zatrzaśnięte wewnątrz. Mężczyzna "uratował" ją, spędzając ponad godzinę na otwieraniu drzwi jej samochodu, po czym podsunął pomysł, żeby uczcić sukces wypadem na drinka. Nie spiesząc się do domu, a jednocześnie chcąc okazać wdzięczność, Maryann zgodziła się przed powrotem do domu wpaść do pobliskiego pubu na piwo.

W pubie spotkali inną współpracownicę Maryann, która się do nich przysiadła. Przy stole, nad kuflami z piwem, rozmowa zeszła na tematy metafizyczne, a potem na szamańskie wierzenia Indian. Mężczyzna powiedział, że wie, gdzie znajduje się miejscowy indiański kopiec (jest ich trochę w okolicy) i że jest to miejsce o wielkiej mocy. Zaproponował, że pokaże obu paniom to miejsce. Czując się bezpiecznie w towarzystwie drugiej kobiety, Maryann wyraziła chęć zobaczenia kopca, więc wszyscy razem udali się tam samochodem mężczyzny. Było już po zmierzchu. Gdy dojechali na miejsce - bagnisty, zalesiony teren nad Zatoką Meksykańską - wysiedli z samochodu i zaczęli przedzierać się przez zarośla do rzekomego indiańskiego kopca.

W pewnym momencie ta druga kobieta została z tyłu i zgubiła się, i wtedy stało się coś, co przestraszyło Maryann. Później jednak nie potrafiła powiedzieć, co to było, poza tym, że była bardzo zdezorientowana i zaczęła domagać się odwiezienia do domu. Mężczyzna z uśmiechem przystał na to. Odnaleźli koleżankę błąkającą się w zaroślach, razem poszli do swoich samochodów, po czym rozjechali się do domów. Problem jedynie w tym, że kiedy Maryann wróciła do domu, była prawie północ. "Zgubiła" ponad trzy godziny.

Wtedy właśnie jej życie zaczęło się rozpadać. Nagle zrobiła się tak uczuciowa i przez cały czas zdenerwowana, że nie była w stanie zachować równowagi psychicznej. Zaczęła mieć obsesję na punkcie tego mężczyzny i raz wierzyła, że jest on jej "bratnią duszą", a minutę później, że to rządowy szpieg. Czuła, że musi znaleźć sposób, żeby z nim być. W tym samym czasie jej mąż uległ wypadkowi samochodowemu jadąc z inną kobietą i ich małżeństwo zaczęło się rozpadać. Ta seria zdarzeń bardzo się skomplikowała i nie jest teraz dla nas istotna, ale to właśnie wtedy spotkałam ją na zebraniu grupy Reiki.

Skoro już odświeżyliśmy sobie to, co pamiętamy o Candy, pozwólcie, że wyjaśnię okoliczności, jakie towarzyszyły poniższej sesji hipnotycznej. Poruszę tu jedynie pewne aspekty sprawy, ponieważ była to długa i skomplikowana historia.

Obsesja - albo sytuacja "Love Bite" (Ugryzienie Miłości) - z mężczyzną, który pracował w biurowcu, gdzie zatrudniony był mąż Candy i gdzie ona także miała stanowisko, tak bardzo wymknęła się spod kontroli, że Candy z determinacją zaczęła szukać źródła swojej niemalże chorej fascynacji tym mężczyzną. WIEDZIAŁA, że zachowywała się jak szalona. Wiedziała też, że ciągłe fantazje, pragnienia aby pod byle pretekstem go znaleźć, śledzić albo wydzwaniać do niego, były całkowicie do niej niepodobne. Wyymyśliła, że są sobie PRZEZNACZENI i może to być jedyny powód tego intensywnego, wewnętrznego pragnienia, z którym walczyła. Była pewna, że ZNA go dokładnie, i chociaż miała z nim właściwie niewielki kontakt, każdemu słowu, jakie zamieniali, przypisywała niemalże mistyczne znacznie. Każde jego spojrzenie było pełne ognia i kosmicznej mocy. Nic to, że przeważnie tego typu zdarzenia miały miejsce w windzie, na korytarzu albo na parkingu biurowca. Była pewna, że za każdym razem, gdy ich spojrzenia się spotkały, dochodziło między nimi do niewiarygodnie głębokiej komunikacji!

Słuchałam tej niekończącej się paplaniny myśląc, że gdy wreszcie zamilknie, dotrze do niej, jak jest to irracjonalne. Tak się jednak nie stało. Upierała się, że "dowód" na tkwiącą w przeznaczeniu naturę ich nieuniknionej unii może zostać odnaleziony pod hipnozą. Osobiście pomyślałam, że nawet jeśli tak się nie stanie, to może seans hipnotyczny przynajmniej "wyleczy" ją z jej obsesji, więc się zgodziłam.

Po pierwszym zdarzeniu, kiedy mężczyzna zabrał Candy i jej przyjaciółkę obejrzeć kopiec Indian, Candy zaczęła kombinować, jak spotkać się z nim ponownie. "Spotkali się" w lokalnym pubie razem z "Eileen", która była dla Candy źródłem informacji w biurze. Skończyło się na przejażdżce do lasu - kolejnym wybryku, który był zupełnie niepodobny do żadnego z nich. Candy była pewna, że wydarzyło się tam coś szczególnego, ponieważ znowu miała poczucie "zgubionego czasu". Pamiętała jedynie, jak wjeżdżali w zalesiony teren, aby zobaczyć miejsce, gdzie można popływać, o którym słyszało jedno z nich, lecz kiedy tam dotarli, nic nie znaleźli, natychmiast więc zawrócili i odjechali. Jednak upłynęło znacznie więcej czasu, niż było potrzebne na powrót. Dziwną rzeczą w całym tym wydarzeniu było to, że przez dwa dni po tym "wypadzie do lasu" Candy niemalże bez przerwy płakała i nie potrafiła ani mnie ani nikomu innemu wyjaśnić powodu tego płaczu. Wiedziała tylko, że czuje "smutek i silną tęsknotę" za tym mężczyzną, obiektem jej bezwarunkowej miłości.

Pominiemy cały proces wprowadzania i "przygotowywania środowiska pracy", i po prostu przejdziemy do pierwszego pytania [tego faceta będziemy nazywać Bill].

P: Podaj teraz punkt w czasie/przestrzeni, w tym życiu, kiedy po raz pierwszy spotkałaś Bila. Gdzie jesteś i co widzisz?
O: Widzę jak wchodzi po schodach w firmie maklerskiej.
P: Okay. I to jest pierwszy raz, kiedy mieliście ze sobą do czynienia, pierwsze wasze spotkanie w tym życiu?
O: Hmm... Prawie jakbym widziała dwójkę dzieci bawiących się razem.
P: Czy to jest w tym życiu, czy innym? Fizycznie czy duchowo?
O: Hmm... Myślę, że to obecne życie.
P: Możesz powiedzieć o tym coś jeszcze?
O: Um... [Długa przerwa.]
P: Powiedz mi co widzisz, co czujesz.
O: To prawie jakbyśmy byli razem w pokoju.
P: Jakim pokoju?
O: Czymś w rodzaju kwadratowego srebrzystego pokoju.
P: I co robicie w tym kwadratowym, srebrzystym pokoju?
O: Bawimy się.
P: W co się bawicie?
O: Gry.
P: Jesteście dziećmi?
O: Um hmm. [Przy tej odpowiedzi miała dziecięcą nutkę w głosie.]
P: Gdzie jest ten kwadratowy, srebrzysty pokój?
O: Umm... (westchnienie) Jest um... przybyli i nas zabrali.
P: Kto przybył i was zabrał?
O: Widzę, um, są małymi białymi... oni wyglądają jak dzieci... i bawią się z nami. Zabawiają nas. ... to tak jakby wiedzieli, kiedy jesteśmy smutni, i oni są tutaj. oni są jak towarzysze zabaw.
P: Ile masz lat?
O: Myślę, że mam ze trzy albo cztery lata.
P: W porządku, weź naprawdę głęboki wdech. Policzę do trzech i na "trzy" znajdziesz się w punkcie czasu/przestrzeni gdzieś na początku maja tego roku, kiedy wpadłaś na Billa i Eileen albo się z nimi spotkałaś w miejscu zwanym Player's bar i wybrałaś się na przejażdżkę do lasu. Przenieś się do miejsca w czasie i przestrzeni, kiedy przybyłaś do lasu i z łatwością będziesz w stanie opisać, co się wtedy wydarzyło. Na trzy. (odliczanie) Co widzisz i co się dzieje?
O: Umm... Wiesz, to zabawne! Nie pamiętam wysiadania z samochodu! Widzę nas wysiadających z samochodu... Z jakiegoś powodu.... Widzę włączone światła samochodu... Widzę coś nad dachem samochodu... Widzę błysk światła... Widzę, jak wysiadamy z samochodu... Widzę nas idących przez las.
P: Dokąd idziecie przez ten las?
O: Nie chcę tam iść. Um... Widzę to prawie jakbym walczyła... jakbym walczyła, żeby tylko nie iść, albo coś w tym stylu... Boję się...
P: Weź głęboki wdech, pójdźmy głębiej... zacznij opisywać, co się wydarzyło. Powiedziałaś, że walczysz i wzbraniasz się...
O: Um hmm...
P: Z czym walczysz? Z kim walczysz?
O: Nie, ja nie... Ja... Tak jakbym ... nikogo nie ma w pobliżu mnie, ale cała nasza trójka idzie w głąb lasu... Obawiam się. Nie chcę iść... gdzieś jest coś strasznego. Tak jakbym wiedziała, że coś tam jest.
P: Okay, co dzieje się dalej?
O: Tak jakbym zasyp... Zasnęłam...
P: Okay, podświadomy umysł kontynuuje rejestrowanie nawet gdy śpisz. Co dalej?
O: Jestem niesiona...
P: Przez kogo lub co?
O: Umm... Widzę coś dużego i owłosionego z dużymi rękami.
P: Okay. Gdzie to was zabiera?
O: Zabiera nas do miejsca. Nie wiem, jak się tam dostaliśmy. ale widzę to miejsce i widzę. to, co widzę, to coś jakby jaskinia, ale widzę u szczytu tej jaskini te żółte światła.
P: Żółte światła?
O: Duże żółte światła... to prawie jak, um, nie są to jasne światła... jakby przysłonięte żółte światła... jak wielki... tak duże jak, um... jak małe baseny... są duże... są u góry na suficie... i są żółte...
P: Są w górze na suficie i są żółte?
O: Taaa, są w jaskini... rany! ależ to dziwne miejsce!
P: Okay. Opisz wszystko. Co widzisz?
O: Um, Powiem ci po prostu co widzę... to dziwne... widzę wózek... wygląda prawie jak mały golfowy wózek...
P: Co ten wózek robi?
O: Um... Widzę to tam... Jakbym widziała nas, um... to coś jakby taśmociąg... jakbyśmy byli umieszczeni na srebrnym dysku, czymś w rodzaju srebrnych noszy...
P: Co dzieje się dalej, co widzisz naookoło?
O: Umm... Widzę siebie na stole...
P: Gdzie jest Bill i gdzie jest Eileen? (podmiot wykazuje oznaki zdenerwowania) W czym problem?
O: Widze tę twarz, której nie lubię.
P: Jakiej twarzy nie lubisz?
O: Umm...
P: Opisz tę twarz...
O: Pozwól mi na nią spojrzeć... nie widzę jej... Mignęła mi przed oczami, a teraz jej nie widzę...
P: W porządku, cofnijmy się... odliczę do trzech i na trzy cokolwiek powstrzymuje cię przed ujrzeniem tej twarzy zniknie i rozpadnie się, będziesz widziała ją wyraźnie i za pomocą swojego umysłu sfotografujesz chwilę, w której się pojawi, tak abyś mogła opisać ją ze szczegółami... na trzy... (odliczanie)
O: Zmieniła się... zmieniła się... najpierw pojawiła się jedna twarz, a za chwilę inna i już jej nie widzę .
P: Co czujesz, gdy widzisz te twarze?
O: Nie lubię ich... są rozgniewane...
P: Dlaczego są rozgniewane...
O: Bo ktoś węszy w pobliżu.
P: Kto węszy w pobliżu?
O: Są wściekłe z powodu hipnozy.
P: Jakiej hipnozy?
O: Tej, którą ty przeprowadziłaś.
P: Okay. Co mają zamiar z tym zrobić? Jak się o tym dowiedzieli?
O: Wiedzą wszystko.
P: Okay. Co chcą z tym zrobić?
O: Zmienić to.
P: Co zamierzają zmienić i jak?
O: Prawie jakbym słyszała jak mówią, um, żeby zmienić programowanie.
P: Czyje programowanie zamierzają zmienić i dlaczego?
O: Myślę, że moje.
P: Możesz powtórzyć coś jeszcze z tego, co mówią??
O: Um, To prawie jakby przeszły do Billa... Umm... czują, że nie muszą się obawiać o Eileen, bo ona nigdy nie wierzyła w takie rzeczy...
P: A o ciebie?
O: Umm... (westchnięcie) ... Słyszę, "ona jest taka ciekawska!" Mówią: "Zbyt intensywnie, za szybko. Wiedziałem, że coś takiego się wydarzy"... potem słyszę jak mówią, że spóźniają się z realizacją harmonogramu... ucieka im czas...
P: Czy możesz powiedzieć, z czym się spóźniają i na co mają coraz mniej czasu?
O: Umm... To zabawne, słyszę jak mówią, że nadchodzi czas oczyszczenia... coś w tym stylu...
P: Dlaczego są przeciwne hipnozie? Czy nie chcą, żebyś wiedziała, co się dzieje?
O: Umm... nie chcą żebym była zraniona...
P: Więc czujesz, że martwią się o ciebie?
O: Um hmm.
P: Dlaczego ich nie lubisz?
O: Przerażają mnie.
P: Dlaczego cię przerażają?
O: Umm... (zdenerwowanie)
P: Co widzisz?
O: To prawie jakby mnie szczypały...
P: Gdzie cię szczypią...
O: W ramię...
P: Co robią z twoim ramieniem?
O: Wprowadzają rurkę do mojego ramienia... jakby wprowadzały rurkę w fałdę mojego ramienia... w moje ramię
P: W porządku, co teraz robią?
O: Nie wiem, co one do diabła robią z moim ramieniem... Umm... co to było?
P: Co to było?
O: Widzę błysk...
P: I co dalej?
O: Nie wiem, naprawdę trudno to zobaczyć...
P: Jakiego koloru błysk? Po prostu błysk światła?
O: Jakby zielone światło czy coś..
P: A teraz ... co czujesz... co odczuwasz...?
O: Czuję jak wkładają mi coś do żył...
P: I co to coś tobie robi?
O: Zmienia mnie...
P: W jaki sposób cię zmienia?
O: Nie wiem... to zabawne... jakby umieszczały coś w mojej krwi... Um, słyszę "rozpalić płomień". Nie wiem, co to znaczy. Umm... to prawie jak... ustawiać odbiorniki na stereo, a potem ni stąd ni zowąd włączyć stereo... jak głośniki stereo... to jakby spędzić cały ten czas rozmieszczając głośniki gdzie się da, a potem włączyć stereo, prawie jak, jakbym widziała jak ktoś włącza stereo i jakbym widziała energię płynącą do odbiorników, żeby zagrały.
P: Ilu ludzi na tej planecie ma te głośniki?
O: Umm... wielu...
P: Ile razy zostałaś porwana?
O: Myślę, że to absolutnie niedorzeczne, ale i tak to powiem... mówią, że kilkaset razy.
P: Okay, czy te wszystkie porwania miały miejsce w ciele, czy poza ciałem?
O: Słyszę, że cały czas robią poprawki.
P: Czy przyszli, bo ich wezwałaś?
O: Nie.
O: Umm... Nie wiem... I widzę wszystkie te światła przede mną...
P: Co te światła robią?
O: Kręcą się w kółko... widzę jakby różne kolory kręcące się spiralnie wokół osi... fioletowy... żółty.... męczą mnie
P: Męczą cię... weź głęboki wdech...
O: Moje ciało jest gorące...
P: Okay, wróćmy do tego zdarzenia w lesie; jesteś w jaskini; leżysz na stole; zobaczyłaś twarz; wkładają ci coś do żył; zmieniają projekt; co dzieje się potem...
O: Czekaj... Czuję, że one... one są złe...
P: Dlaczego są złe i na kogo są złe?
O: Umm... wiesz, one jakby wstawiają blokady strachu... a ja wtedy przełamuję się przez te blokady, które mają powstrzymywać mnie od robienia pewnych rzeczy...
P: I to dlatego są złe?
O: Um hmm... dlatego, że jestem zdeterminowana... Jestem... prowadzona...
P: Czy widzą mnie jako zakłócenie?
O: (Śmiejąc się) Tak!
P: Co dzieje się dalej?
O: (Śmieje się) Eileen tam jest.
P: I co dzieje się z Eileen?
O: Myślę, że wszczepiają jej implant... to dlatego słyszy głosy w głowie... myśli, że to Tom, potem myśli, że to Bill...
P: Co się dzieje dalej? Przejdź przez to doświadczenie jeszcze raz...
O: Nie wiem, dlaczego to widzę... to prawie tak jakbym widziała... widzę Wielką Stopę... jakby odwracała.... (nos mnie swędzi)
P: Odwraca co?
O: (Nos mnie swędzi) On umm... Nie wiem co... (pociera nos energicznie)... nos mnie swędzi.
P: Co się dzieje z twoim nosem?
O: Swędzi mnie. (pociera nos) Nie wiem (śmieje się) Mam włosy w nosie!
P: Czyje włosy masz w nosie? Wielkiej Stopy?
O: Tak myślę. To jakby...fuuuj... (śmiech)
P: Jak to pachnie?
O: (Pocieranie nosa i chichot)
P: Jak pachnie Wielka Stopa?
O: Prawie jak palony amoniak... Boże! Wszędzie mam włosy... wiesz... (otrzepuje się jakby próbowała strzepać z siebie włosy.)
P: Czy Wielka Stopa niesie cię z powrotem do samochodu?
O: Um hmm
P: Okay, teraz jesteś z powrotem w samochodzie i wracasz do domu...
O: O boże... , uh... zatrzymaliśmy się... Musiałam iść do łazienki... Podkręcili mi słuch.
P: Podkręcili ci słuch?
O: Aha. Słyszę Eileen rozmawiająca z Billem w samochodzie, a jestem na zewnątrz...
P: Co ona mówi?
O: Ona mówiła mu, że.... że... on jakby się na nią zdenerwował... albo uciekał od niej... a ona powiedziała, chciałam tylko, żebyśmy byli przyjaciółmi, nie chciałam.... ja tylko chciałam tam być.... a on na to chyba... no wiesz..., że ona się za nim ugania... no wiesz....
P: Weź głęboki wdech... przejdź do punktu w czasie/przestrzeni, kiedy przytłoczył cię żal i smutek... czemu to wydarzenie wywołało u ciebie taki smutek?
O: (westchnienie)
P: Płakałaś przez dwa dni po tym zdarzeniu... co cię tak wzruszyło?
O: (wzdychanie z podenerwowania) Dzieje się coś bardzo złego.... Nie wiem.
P: Weź głęboki wdech... (odliczanie... Sugestie, koniec sesji. )

W tym czasie zainteresowanie Candy Billem właściwie się "wyłączyło". Zaczęła mieć obsesję na punkcie MF, "badacza UFO" wspomnianego w poprzednim rozdziale. Widziałam, że on pod przykrywką "terapii" dążył do związku fizycznego, a ona zaczęła zachowywać się kompletnie nieprzewidywalnie. Jedną z oznak jej nowej "obsesji" było to, że właściwie "porzuciła" swoje dzieci. Kilka razy zdarzyło się, że najmłodsze z nich dzwoniło do mnie i pytało, czy ich matka jest u mnie, ponieważ od wielu dni rzadko bywa w domu i nie mają nic do jedzenia.

Widziałam i czułam tę POTĘŻNĄ, przemożną chemię między Candy i MF. (Musimy też pamiętać, że był on jednym z tych, których Kasjopeanie określili jako coś w rodzaju "nieświadomych szpiegów").

Wkrótce po powyższej sesji, Candy zadzwoniła do mnie w stanie całkowitej histerii. Poprzedniej nocy wyszła na kolację z MF. Gdy wróciła z randki i położyła się spać jak zwykle, miała sen o kilku mężczyznach wchodzących do jej domu. Następnie obudziła się rano czując się odurzona, a jej nogi były obolałe za kolanami. Kiedy na nie spojrzała, zobaczyła siniaki. I co więcej, były to siniaki, które pokazywały wyraźny odcisk czteropalczastej dłoni z tyłu każdej nogi!

Już wcześniej sugerowałam jej, żebyśmy porozmawiały z moim przyjacielem - prywatnym detektywem [PD], a teraz była zdesperowana, żeby zapanować nad tym, co się działo. Tak więc spotkałyśmy się z PD.

Po wysłuchaniu całej historii i zbadaniu siniaków PD powiedział, że w jego opinii należałoby potraktować całą sprawę jako "przestępstwo" i poszukać jakichś dowodów rzeczowych. Podczas przepytywania, Candy przypomniała sobie sukienkę z pierwszego "porwania", która prawdopodobnie wciąż leżała na dnie szafy. PD powiedział mi na osobności, że siniaki takie jak te na nogach Candy mogły być "sfingowane" przez histeryczną kobietę chcącą zwrócić na sieie uwagę, ale że byłoby to trudne. Tak jak ja, łamał sobie głowę nad tym, co mogło być przyczyną siniaków, które wyraźnie przedstawiały dłoń nie należącą do człowieka. Był on również zainteresowany znalezieniem jakichś twardych dowodów i chciał być obecny przy następnej sesji hipnotycznej, by zdecydować, w jakim kierunku zmierzać z prawdziwym dochodzeniem. Candy się zgodziła. Chciała tego natychmiast i, z jakiegoś powodu nie chciała aby MF - znany badacz UFO - przy tym był! Była oczywiście do pewnego stopnia świadoma, że jej kontakty z nim mogły mieć coś wspólnego z tym ostatnim wydarzeniem. Czułyśmy też obie pewną ulgę, że "profesjonalista" potraktował całą sprawę poważnie i był skłonny poświęcić czas, talent i środki, aby dogłębnie ją przebadać..

Co do sukienki, która według Candy była cały czas w szafie (i nigdy nie została wysłana do prania), PD zamierzał spróbować wykorzystać swoje układy i wysłać ją do laboratorium sądowego jako możliwy dowód gwałtu. Nie zamierzał wspominać nic o "obcych", ale pozwolić laboratorium przeprowadzić standardową procedurę, jaka zostałaby wszczęta przy próbie zebrania dowodów służących identyfikacji takiego napastnika - w tym badania takie jak określenie DNA. Candy zgodziła się ostrożnie umieścić sukienkę w plastikowej zamykanej torebce i przekazać mnie, a ja przekazałabym ją jemu.

A na wieczór zaplanowaliśmy sesję.

P: Okay, weź głęboki oddech. Chcę, żebyś wróciła pamięcią do tamtego punktu w czasie/przestrzeni, szczególnie do przedostatniej nocy, i zobaczyła się, jak przygotowujesz się do pójścia do łóżka. Powiedz mi, co robisz. Wyszłaś na kolację, wróciłaś i przygotowujesz się do snu. Co się dzieje?
O: Strasznie boli mnie głowa.
P: Okay. Co dzieje się następnie?
O: Idę spać.
P: Śpisz. Co się dzieje?
O: Widzę tych mężczyzn.
P: Gdzie oni są? Czy są w twoim pokoju?
O: Nie (zdenerwowanie)
P: Wróć, śpisz, co się dzieje? Słyszysz coś, widzisz, masz sen?
O: Nie wiem, jak to możliwe, ale widzę mężczyzn w wojskowych kombinezonach... oni... oni wykręcili mnie czy jakoś tak... plecy mnie bolą...
P: Skąd przyszli? Czy to sen? W którym momencie uświadomiłaś sobie, że tam są?
O: (zdenerwowanie) widzę siebie w ciężarówce, czy czymś w tym rodzaju.
P: Jak się dostałaś do tej ciężarówki?
O: (Zdenerwowanie i niezdolność udzielenia odpowiedzi)
P: Weź naprawdę głęboki oddech i powróćmy do momentu, kiedy spałaś. Śpisz w swoim łóżku. Kiedy uświadomiłaś sobie, że coś jest nie tak? Nawet kiedy śpisz, twoja podświadomość rejestruje wszystko, co dzieje się wokół ciebie. Co twoja poświadomość widzi i odnotowuje?
O: Powiem ci tylko co widzę, nie wiem skąd to się wzięło... Widzę mężczyzn wchodzących do domu...
P: Jak weszli do domu?
O: Tylnymi drzwiami.
P: Tylnymi drzwiami od strony basenu?
O: Um hmm! Oni po prostu weszli prosto do mojego domu, poszli prosto do mojego pokoju, chwycili mnie, od razu wyciągnęli mnie na zewnątrz...
P: Dlaczego cię to nie obudziło?
O: Nie wiem...
P: Bolała cię głowa zanim poszłaś do łóżka...
O: Um hmm
P: Okay, chwycili cię, wyciągnęli na zewnątrz i co robią dalej?
O: Umm...
P: Ilu ich jest?
O: Dwóch, ale nie są miłymi ludźmi.
P: Czy coś mówią, kiedy cię chwytają i wyciągają na zewnątrz?
O: Unh uh.
P: Przez które drzwi cię wynieśli, frontowe czy tylne?
O: Tylne.
P: Wyszli przez tylne drzwi, gdzie cię zabierają? Którą drogą idą?
O: Tuż za progiem... to dziwne. Chciałam powiedzieć, że weszliśmy do czarnego helikoptera, ale to nie jest helikopter.
P: Co to jest? Wyszliście tylnymi drzwiami... w którą stronę poszliście, w prawo czy w lewo?
O: W lewo, wzdłuż jeziora.
P: Okay.
O: Oni po prostu załadowali mnie na...
P: Na co?
O: Powiedziałabym, że na statek kosmiczny.
P: Statek kosmiczny? Jaki kształt ma ten statek? Gdzie się znajduje?
O: Jest jakby zawieszony nad ziemią, nad jeziorem. Jest naprawdę cichy.
P: Jaki ma kształt. Jakiego jest koloru?
O: Jest okrągły, nie widzę go... (wzdycha)
P: Czy załadowali cię tam fizycznie?
O: Um hmm.
P: Czy wdrapali się tam za tobą, a może ktoś już tam jest?
O: Są w środku, ale boli mnie głowa i bolą mnie nogi.
P: Mówią coś?
O: Uszy mnie bolą. Źle się czuję.
P: Dlaczego boli cię głowa, uszy i nogi?
O: Nie wiem. Po prostu nie czuję się za dobrze.
P: Czy masz mdłości?
O: Nie wiem. Po prostu ogólnie nie czuję się dobrze.
P: Okay, co teraz się dzieje?
O: Nie wiem... Po prostu nie czuję się za dobrze...
P: Kontynuuj... weź głęboki oddech... weź cztery albo pięć głębokich oddechów... Czy czujesz się lepiej?
O: Nie, ciało mnie boli.
P: Dlaczego boli cię ciało?
O: Nie wiem... plecy mnie bolą... ranią mi plecy...
P: Zrobili coś z twoimi plecami?
O: Nie wiem... (zdenerwowanie)
P: Okay, co się teraz dzieje? Mówią coś?
O: Jestem przy stole... mówią do mnie...
P: Co mówią?
O: Zadają mi pytania.
P: Co to za pytania? Kiedy je zadadzą, powtórz mi je.
O: (westchnienie, zdenerwowanie) "Co robiłaś?"
P: O co jeszcze pytają?
O: Nie wiem, głowa mnie boli.
P: Co im powiedziałaś, gdy zapytali cię, co robiłaś? Czy udzielasz im odpowiedzi bez świadomej kontroli?
O: Tak, To prawie... czuję teraz po prostu silny ból.
P: Co powoduje ten ból?
O: Nie wiem.
P: Co jeszcze robią, tylko zadają ci pytania?
O: Um Hmm.
P: Jakiego typu pytania?
O: Nie wiem... głowa mnie boli...
P: Weź głęboki oddech, a przestaniesz czuć ból... Jakiego typu pytania ci zadają? Czy zanim zaczęli zadawać pytania, coś ci zrobili ?
O: Um hmm.
P: Co zrobili?
O: Nie wiem, to zabrzmi bardzo dziwnie... to prawie tak jakby mieli swoje własne implanty...
P: Okay. Jakie pytania ci zadają?
O: Pokazują mi mapę i chcą, żebym wskazała im pewne miejsca i pokazała im...
P: Co chcą, żeabyś im pokazała... jakie pytania ci zadają...
O: Pytają mnie, gdzie jest ta baza...
P: O jakiej bazie chcą się dowiedzieć?
O: To baza wojskowa.
P: O co jeszcze cię pytają?
O: Nie wiem... Nie wiem.... głowa mnie boli.
P: Głowa boli cię w tej chwili?
O: Um hmm. Głowa mnie boli, szyja mnie boli, całe ciało mnie boli.
P: Okay, co dzieje się dalej?
O: Jestem zmęczona. Nie podoba mi się to. Cierpię z bólu. (skrajne zdenerwowanie)
P: Czy oni zadają ci ból celowo?
O: Tak, teraz boli mnie całe ciało... muszę to zakończyć... ten ból głowy mnie zabija....
P: Przejdźmy dalej... (sugestie; koniec sesji)

Ciekawą rzeczą było dla mnie to, że ten "refleks bólowy" był dokładnie tym, co wydarzyło się gdy badałam mój pierwszy przypadek "porwania przez obcych", w noc, podczas której nad obszarem trzech hrabstw zaobserwowano Czarne Bumerangi. Gdy zadawałam pytania, podmiot zaczął odczuwać tak silny ból, że stało się jasne, iż pomimo sugestii uspokojenia, nie powinnam kontynuować.

Jakiś tydzień po tej sesji Candy przyszła i zażądała zwrotu sukienki, ponieważ MF powiedział jej, że ON może dać ją do zanalizowania PRAWDZIWEMU naukowcowi, który jest obeznany z procesem badań nad UFO. Powiedział jej, że nie powinna ufać nikomu, kto jest powiązany z "władzami", ponieważ jeśli przekaże im sukienkę, to ta z pewnością zaginie i wraz z tym przepadną jej szanse, aby kiedykolwiek poznać prawdę. I oczywiście, z uwagi na powiązanie, ja byłam włączona do grona tych, którym nie powinno się ufać.

Okazało się, że ten jego "prawdziwy naukowiec" był nie posiadającym żadnego stopnia naukowego studentem chemii, który pracował na pół etatu w miejscowej oczyszczalni ścieków. Nie mogłam zrobić nic, aby ją od tego odwieść, wiedziałam już wystarczająco dużo na temat MF, żeby być całkowicie zniesmaczoną całą tą sprawą. Było jasne, że manipulował nią i nastawiał ją do mnie źle, ja natomiast już dawno temu nauczyłam się, że nie mogę za kogoś walczyć z kłamcami i manipulatorami. To on sam musi ich przechytrzyć.

Niedługo potem zaczęły do mnie docierać plotki. Przyjaciel, który znał MF zadzwonił do mnie i powiedział, że rozpowiada on ludziom, że chciałam "zdobyć sławę" pisząc książkę na temat przypadku Candy - "typowego porwania z dowodami" - i dlatego też "wykorzystywałam ją" i jej prawie psychotyczny stan dla własnych korzyści. Z drugiej stronyon, rzecz jasna,, próbował jedynie "pomóc jej pokonać traumę"; mniejsza z tym, że dążył do nawiązania osobistej relacji z osobą, która była w stanie traumy a zatem podatna na zranienia. Nie trzeba wspominać, że byłam tym nie tylko zszokowana, ale też zraniona. Było zupełnie jasne, że to właśnie MF miał swoją agendę. Może to właśnie ON dążył do tego by zająć się tym "idealnym przypadkiem", dzięki któremu zyskałby sławę i chwałę, a ponieważ to była jego gra, rzecz jasna myślał, że inni również w nią grają. Z drugiej strony, być może jego motywacje pochodziły z innego źródła i były znacznie bardziej złowrogie.

Wtedy inny przyjaciel ściągnął trochę informacji od ludzi z internetowego biuletynu UFO, gdzie sprawa Candy była tematem gorącej dyskusji. W tej wymianie zdań między ludźmi, których nawet nie znałam, z którymi nigdy się nie spotkałam, byłam opisywana jako "oszustka" i "osoba niekompetentna" oraz " wykorzystująca biedną ofiarę porwań dla własnych korzyści". W żadnej części opis tego, jak prowadziłam dochodzenie, nie był bliski prawdy i było oczywiste, że ktoś kłamał. Jedyną osobą, która mogła wypaczać fakty był MF. Wiedział wystarczająco dużo o mnie i o tym, co robiłam, żeby mógł wiedzieć lepiej, chyba że to Candy przekazywała mu informacje, które nie były zgodne z prawdą. Nie mogłam się zdecydować, co wydaje się bardziej prawdopodobne, a w końcu się WŚCIEKŁAM! Dowiedziałam się bowiem, że osoba, która zamieściła te informacje, była żoną pracownika oczyszczalni ścieków mieniącego się "chemikiem" i "naukowcem" oraz "profesjonalnym analitykiem". Przyjaciel powiedział mi, że Candy "zakumplowała" się z ta kobietą w taki sam sposób, jak "zakumplowała się" ze mną.

Kolejne informacje dotarły do mnie z wiarygodnego źródła (od niegdysiejszego dyrektora grupy MUFON), u którego MF, będący już w intymnym związku z Candy, miał bardzo złą reputację. Był członkiem dużej organizacji MUFONu, która opierając się na jego zapewnieniach o posiadanej wiedzy i doświadczeniu (przybył na Florydę z innego stanu), obdarzyła go zaufaniem i władzą, ofiarowując mu odpowiadające temu stanowisko w ich terenowej jednostce do spraw badań UFO. Wkrótce stało się jasne, że "nie współpracował dobrze z innymi", w rzeczywistości przyniósł organizacji sporo negatywnego rozgłosu i sprawił, że zaczęto bacznie się jej przyglądać. Grupa MUFONu poprosiła go o złożenie rezygnacji, ale odmówił. Nie mając w tamtym momencie innego wyjścia, cała grupa wolała zagłosować za rozwiązaniem swojej organizacji, niż kontynuować działalność wspólnie z tym człowiekiem!

Potem MF przyłączył się do tej pary, która tak pracowicie szargała moje dobre imię wśród lokalnej metafizycznej i zajmującej się UFO społeczności (bez, co musze dodać, przeprowadzenia kiedykolwiek rozmowy ze mną!). Ponadto ta sama para należała do większej grupy MUFONu działającej na terenie Clearwater i potem dołączyła do dr Santilliego jako "asystenci badań". Obecnie uważam, że "dystansowanie się" dr Santilliego od naszej pracy było bezpośrednim rezultatem wpływu tej małej grupy, że tak powiem "czarnych owiec". Prawdą jest, (jak się niedawno dowiedziałam), że te dwie osoby zostały później szefami MUFONu w Clearwater po tym, jak dwoje innych przejęło wydawanie biuletynu MUFONu od Terry'ego i Jan Rodemerków. Od tamtego czasu organizacja podobno znalazła się na równi pochyłej, jeśli chodzi o jej znaczenie zarówno jako siły napędowej "centrum informacji", jak i wsparcia dla miejscowych, którzy mogli doświadczyć obserwacji UFO albo porwań.

Na ostatniej konferencji UFO w Pensacoli, w której brałam udział, miał miejsce zabawny incydent. Ark i ja byliśmy na wykładzie Whitley'a Streibera, podczas którego wygłosił on "płynący z głębi udręczonego serca" apel do "świata nauki", aby ten zebrał wszystkie umysły i narzędzia i podjął próbę rozwiązania zagadki "Gości", jak nieśmiało ich nazywa.

Jako że Ark jest naukowcem z całkiem dobrą międzynarodową reputacją oraz licznymi publikacjami w szanowanych pismach, jak również uważany jest za eksperta w geometrii Riemanna i teorii Kaluzy-Kleina na temat dziesięciowymiarowej czasoprzestrzeni, pomyśleliśmy, że MOŻE on pasować do tej kategorii naukowców, do których Whitley kierował swoje błagania. Po zakończeniu wykładu stanęliśmy więc w długiej kolejce, aby porozmawiać z panem Streiberem i zaoferować pomoc. Kiedy tam staliśmy, usłyszałam mężczyznę mówiącego do kogoś za moimi plecami. Sugerował on, że jest naukowcem i NAPRAWDĘ musi porozmawiać z panem Streiberem na osobności. Odwróciłam się, żeby zobaczyć kto to i - proszę! Zgadliście! Ekspert z oczyszczalni ścieków!

Oczywiście, jak się okazało, pan Streiber nie był za bardzo zainteresowany prawdziwą nauką, zbył nas bowiem wymówką, że jest zbyt zajęty podpisywaniem sprzedawanych przez siebie książek, i unikał nas przez resztę konferencji. Tak to właśnie jest. Fajnie jest wygłaszać płynące z serca apele, kiedy stoi się na podium udając, że jest się naprawdę zainteresowanym poznaniem prawdy, ale kiedy staje się twarzą w twarz z naukową analizą, okazuje się to być ostatnią rzeczą, której uwagę chce się na siebie ściągnąć! Lepiej zapełnić laboratorium ekspertami od ścieków - są oni znacznie lepiej wykwalifikowani do analizowania bzdur, które krążą w środowisku badaczy UFO.

[cdn...]

 

The Wave Chapter 20

Fala Indeks


Właściciele oraz wydawcy niniejszych stron pragną oświadczyć, że materiał tu prezentowany jest wynikiem ich badań i eksperymentu w Komunikacji Nadświetlnej. Zapraszamy czytelnika by przyłączył się do naszego poszukiwania Prawdy poprzez czytanie z otwartym, ale sceptycznym umysłem. Nie zachęcamy tu do "dewotyzmu" ani też do "Prawdziwej Wiary". Zachęcamy STANOWCZO do poszukiwania Wiedzy oraz świadomości we wszystkich obszarach działania jako najlepszego sposobu, by być w stanie odróżnić kłamstwa od prawdy. Jedno co możemy powiedzieć czytelnikowi: pracujemy bardzo ciężko, wiele godzin na dobę, i czynimy tak od wielu lat, by odkryć "sedno" naszej egzystencji na Ziemi. Jest to nasze zajęcie, nasze poszukiwanie, nasza praca. W sposób ciągły szukamy potwierdzenia oraz/lub pogłębiamy zrozumienie tego, co uważamy albo za możliwe, albo za prawdopodobne lub za jedno i drugie. Czynimy tak ze szczerą nadzieją, że ludzkość jako całość skorzysta z naszej pracy, jeśli nie teraz , to przynajmniej w jakimś punkcie w jednej z naszych prawdopodobnych przyszłości.

Skontaktuj się z administratorem serwera pod adresem cassiopaea.com
Prawa Autorskie (c) 1997-2005 Arkadiusz Jadczyk oraz Laura Knight-Jadczyk. Wszystkie prawa zastrzeżone. "Cassiopaea, Cassiopaean, Cassiopaeans," są zastrzeżonym znakiem handlowym Arkadiusza Jadczyka oraz Laury Knight-Jadczyk.
Listy adresowane do Kasjopei, szkoły QFS, Arkadiusza lub Laury, stają się własnością Arkadiusza Jadczyka i Laury Knight-Jadczyk
Wtórne publikacje oraz wtórne rozpowszechnianie zawartości niniejszego ekranu lub dowolnej części niniejszej witryny w dowolnej formie jest stanowczo zabronione bez wcześniejszej pisemnej zgody autorów.

Jesteś gościem o numerze 1191 since December 25, 2009 .